DSCF4252

Kiedy pada propozycja wyjazdu, udziału w zawodach, konkursach dla uczestników czy prezentacjach, zawsze chętnie podejmujemy wyzwania. Każda taka akcja wyrywa nas wszystkich z rutyny i codziennych schematów funkcjonowania.

Najpierw, z burzy pomysłów wyłania się pomysł. Nasz. Wspólnie kreuje się wizja. Ktoś na nas patrzy i słucha. Pozostali uczestnicy i pracownicy próbują zrozumieć nasz punkt widzenia. Pojawiają się różne zdania, ale dajemy zgodę, aby powstała jedna wersja. Komunikujemy się i precyzyjnie opisujemy, jak wyobrażamy sobie nasz występ na scenie, zwrotka po zwrotce. W przygotowaniach ważne jest docenianie starań wszystkich.

Tak było i tym razem. Nad jeziorem Rudnik w ośrodku Delfin w Grudziądzu organizatorzy spotkania pt. „Szanty, łajby i wilki morskie” zadbali o piękną pogodę i stworzyli przemiłą atmosferę. Mieliśmy więc przyjemność wysłuchać piosenek o tematyce morskiej, prezentowanych przez niemal 30 ośrodków wsparcia z całego województwa.

Ekipa z naszej Pracowni zaprezentowała piosenkę pt. „Przechyły”, w której główny bohater prowadzi łajbę, pogoda raz mu dopisuje, raz nie; łódzka się mocno kołysze, więc dziewczyny przechylają się za burty; a jeden z pasażerów okrętu, nie liczący się z niebezpieczeństwem, za nic ma Pana Mórz Neptuna.

Oprócz konkursu na najpiękniejszy strój Syrenki i Neptuna oraz prezentacji piosenki, bawiliśmy się świetnie biorąc udział w zabawach sportowych na plaży. Organizatorzy, trzymając się konwencji morsko-pirackiej, przeliczali punkty na dukaty w sposób prosty jak żeglarski węzeł. Zajęliśmy 4 miejsce ­ jak większość przybyłych ekip 😉

Jednak najistotniejszym elementem naszego wyjazdu nie był wynik. Ważne było porozumienie osób obecnych w łajbie, na scenie, ale także wszystkich tych przygotowujących występ od kuchni. Pan Bartek, Tomek, Mirek i Wojtek zajęli się powstaniem łodzi i takielunkiem, pani Agnieszka ­ garderobą kapitana, bosmana i pasażerów, a pani Ania ­ rekwizytami oraz ubraniami dla Neptuna i Syrenki. A wszystko zdałoby się na nic gdyby nie nasz wiatr w żagle ­ pan Piotr, który dowiózł załogę Pracowni do portu „Rudnik”.
Bez tej pracy zespołowej nie byłoby sensu wypływać w żaden rejs!

Przechwytywaniex

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *