Od rana czułam, że coś się będzie działo. Moje rzeczy zaczęły znikać w torbie, a w pokoju pojawił się transporter. „Podróż!”- ucieszyłam się i wskoczyłam do środka. Przyjechaliśmy do Pracowni, gdzie pracują codziennie moi opiekunowie. Powiedziano mi, że dziś jest Dzień Kota – ale wcale nie było tam innych kotów, tylko dużo ludzi. Przyznam szczerze, trochę to było przerażające. Ale kiedy już ochłonęłam i postawiłam znów ogonek na baczności, zrozumiałam, że to ja jestem GWIAZDĄ DNIA.

Moja pani i inni ludzie opowiadali o moim żywieniu, potrzebach i zwyczajach. Uczestnicy zajęć dowiedzieli się, że lubię czystą wodę i czystą kuwetę (wiecie do czego służy mi kuweta?) Dobrze się czuję w moim mięciutkim legowisku, ale równie bardzo lubię łóżko moich opiekunów. Wszyscy z zaciekawieniem oglądali moje zabawki: piórko, myszki, drapak… Mam swój gust…

Najbardziej lubię mokre obiadki, a suche chrupki –tylko na deser. Chyba ludzie też lubią jeść zupy i ziemniaczki z sosem, zamiast cały czas jadać suche kanapki? Nie jestem pewna, czy wszyscy zapamiętali, że sól jest zabójcza dla kota. Bardzo ważne dla mnie są wizyty lekarskie (szczepienia, odrobaczanie i inne). Niechcianych kotów jest bardzo dużo – o to też pytali słuchacze z Pracowni.

Niektórzy pytali, czy ja zawsze spadam bezpiecznie na cztery łapy. Chętnie odpowiem: gdy spadam z dużej wysokości, najpierw  manewruję ogonem, żeby się właściwie ustawić, następnie rozluźniam skierowane ku ziemi nogi, co amortyzuje uderzenie z ziemią. Ale uwaga :  trzeba się mną opiekować i uważać, bo nie zawsze  mogę liczyć na to, że moje pazurki będą skuteczne na metalowej balustradzie albo blaszanym parapecie.

Ciekawe jest to, skąd ja wiem, że cała się zmieszczę. A to dlatego, że moje wąsy i brwi mają łącznie taką rozpiętość, jak najszersze miejsce mojego tułowia. Dlatego, gdy włożę głowę w otwór i nie dotykam  wąsami żadnej krawędzi –wiem, że cała się zmieszczę.

A czy wiecie, że moje mruczenie to podobno dźwięk o takiej samej częstotliwości jak odpalony silnik diesla?

Jeszcze jedno: kiedy stawiam swoje włosy na sztorc na grzbiecie, to chcę się wydawać większa i przestraszyć wroga (wrogi może być długi, zielony ogórek !)

Ostatecznie, miły był ten Dzień Kota.

Skąd wzięło się powiedzenie „kupować kota w worku”? Później poszukajcie sobie odpowiedzi  w sieci, a teraz obejrzyjcie zdjęcia

Dzień kota w Pracowni galeria zdjęć niepełnoprawnych

Misia

PS 

Felinoterapia to słowo pochodzące z łacińskiego słowa Felis – kot oraz greckiego therapeia – opieka, leczenie.

Felinoterapia to kontakt z kotem polegający na przytulaniu, głaskaniu kociego futra, a także wykonywaniu czynności pielęgnacyjnych i karmienie kota. Często sama obserwacja kota działa terapeutycznie.

Poprzez kontakt z kotem i jego opiekunem ulega poprawie kondycja psychiczna i fizyczna człowieka. Terapię wzbogaca się opowieściami o kotach, rozmową na temat kotów i innych zwierząt.

Podobno obcowanie ze zwierzętami ma pozytywny wpływ na zdrowie i psychikę człowieka. Przebywanie z kotem prowokuje ruch i aktywność, podwyższa poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza lub eliminuje lęki.

Niektóre badania pokazują, ze felinoterapia przynosi czasem lepsze efekty niż dogoterapia – może dlatego, że pies dla pewnych osób może być zbyt ruchliwy, zbyt hałaśliwy i wymagający. U takich osób większą sympatię i przychylność zyskuje kot.

W Pracowni mamy w programie elementy dogoterapii regularnie  co dwa tygodnie – ale o tym będziecie mogli przeczytać na naszym blogu  około 1 lipca – wtedy przypada Dzień Psa.